Własna firma a internet.

Internet a sukces firmy.



strona główna


o pozycjonowaniu


programy partnerskie


gdy brak środków


prewencja biznesu






pożyczki i windykacja


ochrona VIP




Internet i wyszukiwarki - prewencja w biznesie.

Internet jest wciąż niedocenianym źródłem informacji, w tym również tych z zakresu wywiadu gospodarczego. Rzesze firm i osób prywatnych padają ofiarą wyłudzeń czy po prostu nierzetelności i niewypłacalności kontrahentów tracąc duże pieniądze nieraz naprawdę tylko dlatego, że nie przyjdzie im do głowy wpisać danych klienta (kredytobiorcy, pożyczkobiorcy) do okienka którejś z dobrych (google, yahoo, msn) wyszukiwarek internetowych i kliknąć w "szukaj" lub "search". Operacja dziecinnie prosta, szybka, bezpłatna i nieraz bardzo owocna. Problem leży zresztą po obu stronach a więc zarówno po stronie poszukujących informacji jak i po stronie tych, którzy ich nie zamieszczają lub zamieszczają, ale robią to nieoptymalnie z punku widzenia, ujmijmy - publicznego pożytku. Najbardziej dostępne i wyeksponowane w internecie informacje o dłużnikach publikowane są zwykle przez podmioty zajmujące się windykacją wierzytelności oraz przede wszystkim (formalnie) pośrednictwem w ich sprzedaży. Albowiem odważniejsze firmy windykacyjne, publikując w internecie szczegółowe (w tym adresowe) dane dłużników, wywierają na nich presję, której celem jest przymuszenie do zapłaty należności. Takie upublicznianie w celu (formalnie) sprzedaży zobowiązania dłużnika jest dozwolone. Niektórzy z windykatorów posuwają się dalej, a mianowice do umieszczania wpisów o dłużnikach m.in. na forum dyskusyjnych, jawnie w formie ostrzeżeń przed dłużnikiem. Albowiem w świetle przepisów prawa nie popełnia przestępstwa osoba która publikuje takie informacje, jeżeli służą obronie społecznie uzasadnionego interesu. Jednak decyzję o publikacji wpisu w każdym przypadku jak również co do formy wpisu najlepiej uzgodnić zasięgajac porady prawnej gdyż można narazić się na zarzut naruszenia dóbr osobistych lub zniesławienia. Najbezpieczniej publikować takie wpisy w sytuacjach gdy zadłużenie stwierdzone jest tytułem wykonawczym i jedynie w formie ogłoszenia publicznego w celu sprzedaży wierzytelności stwierdzonej tytułem wykonawczym.

Celem tego portalu jest więc po pierwsze ukierunkowanie użytkowników stających wobec perspektywy udzielenia odroczonego terminu płatności lub pożyczki na sprawne i niezwykle efektywne poszukiwanie informacji o osobach lub firmach, które mają być kredytowane. I jak odróżniać rzetelne informacje od tych niewiarygodnych - sprawnie je weryfikować. Ażeby jednak internet stał się w pełni efektywnym źródłem takich informacji, potrzeba zachęcić do ich publikowania tych, którzy te informacje posiadają, przyczym wskazać jak, z pożytkiem dla innych narażonych podmiotów, umieszczać takie informacje w necie. Z pożytkiem dla innych, ale jednocześnie dla siebie, albowiem publikowanie informacji gospodarczych w internecie może być i powinno być bardzo efektywnym narzędziem windykacyjnym. I to jest drugi cel, dla którego powstał ten portal, ale z kolei właśnie przy spełnieniu warunku istnienia powszechnej świadomości znaczenia internetu jako źródła informacji o dłużnikach.

Jak zapewne wszyscy użytkownicy internetu wiedzą, wyszukiwanie w nim informacji odbywa się poprzez wyszukiwarki internetowe. Zdecydowanie najlepszą z nich, za pomocą której można pozyskać najwięcej pożądanych informacji, jest wyszukiwarka google.com / google.pl. Inna, też niezła, to yahoo.com. Jednak google jest dodatkowo, przynajmniej w Polsce, najpopularniejsza a rola jaką pełni wyszukiwarka internetowa w obszarze przekazywania informacji gospodarczych, jest dwojaka. Po pierwsze, za jej pośrednictwem zdobywane są informacje gospodarcze na potrzeby wywiadu gospodarczego. Chyba w każdej bardziej profesjonalnej i dociekliwej wywiadowni gospodarczej lub agencji detektywistycznej pracują nie tylko ludzie wyspecjalizowani w poszukiwaniu informacji w internecie za pośrednictwem wyszukiwarki i często jest to dla wywiadowców źródło, od którego zaczynają pracę nad raportem. Po drugie jednak, zamieszczanie informacji w internecie jest dla zamieszczających je elementem windykacji należności. Może być skutecznym narzędziem, ale pod warunkiem, że dłużnik o którym zamieszczono informację ma / będzie mieć świadomość tego, że na tę informację jego (potencjalny) kontrahent natrafi i/lub faktycznie tak się stanie. Chodzi więc o to, aby wyszukiwarki internetowe (dobre wyszukiwarki internetowe) cieszyły się dużą popularniością, były chętnie wykorzystywane w tym kierunku. Aby wykorzystywano do poszukiwania informacji te naprawdę dobre (o których wspomniano, całkowicie obiektywnie) wyszukiwarki. Ten protal jest elementem kampanii mającej na celu uświadomienie możliwości internetu w zakresie przekazywania / pozyskiwania gospodarczej informacji. W aspekcie prewencji / wywiadu gospodarczego oraz windykacji należności.

Odrębnym problemem ale bardzo prostym do pokonania jest umiejętność wyszukiwania interesujących nas informacji. Problem ów pojawia się zwłaszcza wtedy, gdy np. o interesującym nas podmiocie gospodarczym figuruje w internecie wiele informacji, z różnych źródeł i w różnych aspektach. Wówczas, szukając informacji dotyczących np. zadłużenia podmiotu o nazwie XYZ, wpisujemy w wyszukiwarce internetowej nie samą nazwę "XYZ", ale frazę ze słowem lub określeniem, w kontekście którego chcemy uzyskać informacje, np. "dłużnik XYZ", "rejestr długów XYZ". Rejestry dłużników / długów funkcjonują formalnie w formie właśnie rejestru długów w ramach danego Biura Informacji Gospodarczej lub pod postacią giełdy wierzytelności. Jeżeli chodzi o te pierwsze, to trzeba spełnić nie lada wymogi, aby móc nazywać się Biurem Informacji Gospodarczych i prowadzić rejestr dłużników jako formalnie bazę informacji gospodarczych (o zadłużeniu podmiotów). Takich biur - rejestrów jest bodaj tylko kilka w Polsce, ale obiektywnie patrząc (jeżeli wszystkie są takie jak ten rejest, który jest najbardziej znany - najbardziej przechwala się i reklamuje), trudno uznać je za najbardziej pożyteczne. Płatny dostęp i oczywiście brak informacji o dłużniku w wyszukiwarkach internetowych, to najpoważniejszy mankament. Dlatego też i funkcja prewencyjna bardzo mizernie jest spełniana wbrew temu, co podają w swych reklamach. Mało komu chce się płacić i przechodzić przez procedurę zmierzającą do uzyskania informacji, czy interesujący go podmiot figuruje w takim rejestrze. Natomiast reklama zachwalająca skuteczność w odzyskiwaniu pieniędzy poprzez wpisy o dłużnikach robi swoje, ale tylko do czasu. Abonenci szybko przekonują się o tym, że deklarowana (rzekomo na podstawie jakichś badań) skuteczność na poziomie ponad 80% okazuje się, ujmując kolokwialnie, zwykłą lipą. Okazuje się, że jest bliska zeru. Jako redakcja, mamy takie informacje co prawda nie na podstawie "badań", ale na podstawie własnych doświadczeń oraz wiarygodnych informacji od innych, (byłych) abonentów. Efekt w końcu jest taki, że ludzie (firmy) po prostu nie chcą zamieszczać tam informacji o swoich dłużnikach, bo nie chcą płacić za brak efektów i rozwiązują umowę z takim rejestrem. Objętość bazy nie przyrasta więc relatywnie a może nawet kurczy się - a więc brak informacji w takim rejestrze o interesującym nas podmiocie coraz mniej znaczy, że nie jest on czyimś dłużnikiem. "Koło się zamyka", chciałoby się rzec.

Warunek bezpłatnego dostępu spełniają natomiast internetowe rejestry dłużników, albo przynajmniej chyba większość z nich. Formalnie nie są to rejestry dłużników (nie są to Biura Informacji Gospodarczych) lecz funkcjonują pod postacią giełd wierzytelności. W rzeczywistości jednak taka giełda to praktycznie po prostu rejestr dłużników, gdyż wystawia się na niej wierzytelności (oficjalnie) do sprzedaży, ze szczegółowym podaniem danych dłużnika, w tym adresowych. Jeżeli w przypadku takiego rejestru spełniony jest warunek dobrego indeksowania przez wyszukiwarki internetowe jego zasobów (wpisów o dłużnikach) to nic dodać, nic ująć. Poszukujący informacji w internecie znajduje to, czego szuka - szybko, prosto i bezpłatnie. To z kolei czyni taki rejestr dobrym narzędziem windykacyjnym. Nie bez przyczyny bodaj większość firm windykacyjnych prowadzi własny rejestr dłużników (formalnie oczywiście pod postacią giełdy długów). W internecie możemy natrafić na informacje pochodzące z oficjalnych, wiarygodnych serwisów i łatwe do potwierdzenia / weryfikacji zwłaszcza ich aktualności. Jednak nie tylko takie wpisy można spotkać w internecie. Dzisiaj możliwość publikowania informacji w internecie posiada praktycznie każdy, czy to w domu, czy w pracy, czy też w kawiarence internetowej, w której może pozostać najbardziej anonimowy a zwłaszcza najtrudniejszy do namierzenia. Roi się od tematycznych forum internetowych a na wielu z nich nawet nie trzeba konta zakładać czy rejestrować się, żeby wpisać cokolwiek, założyć nowy wątek lub dopisać komentarz. Łatwo też założyć bloga, każdy może tego dokonać. Wiadomo, że tego rodzaju wpisy nie zawsze zawierają informacje prawdziwe, akuratne i obiektywne, co wynika najczęściej albo ze złej woli piszącego albo z jego niedoinformowania (się). Jednak nie oznacza to, że takie wpisy należy lekceważyć, absolutnie nie. Jest ich bodaj nawięcej i są często właśnie najbardziej miarodajne i istotne, trzeba je tylko w miarę możliwości weryfikować. Jest to znów pole do popisu, jak sprawdzić wiarygodność takich informacji, co pozostawiamy indywidualnej własnej inwencji, gdyż za każdym razem może to być inna specyfika problemu, jak zweryfikować wiarygodność informacji nieoficjalnych napotkanych w internecie.